Scenariusz zajęć z zakresu biblioterapii

Scenariusz zajęć biblioterapiaScenariusz zajęć z zakresu biblioterapii dla dzieci w wieku 5 i 6 lat

Temat zajęć: „Jak może wyglądać złość?”

  1. Specyfika grupy i zastosowanie bajki:

Zajęcia przeznaczone są dla dzieci z grupy 5 i 6 latków, w których występuje agresja werbalna lub niewerbalna względem dzieci- dzieci kłócą się ze sobą, obrażają się. Bajka pomaga wyrażać dzieciom uczucia, także te, które często nie są akceptowane przez otoczenie, przebywania w szpitalu lub odczuwają zniechęcenie i złość. Bajka pokazuje, w jaki sposób można wyrażać frustrację, nie czyniąc krzywdy sobie i innym. Uczy, że przeżywanie wszystkich uczuć, i tych „złych”, i „dobrych” jest naturalne, zachęca do poszukiwania własnego sposobu na ujawnienie negatywnych emocji.

  1. Cele zajęć:

– nabywanie umiejętności rozpoznawania mowy ciała, mimiki;

– wskazywanie sposobów odreagowywania złości poprzez ruch, ćwiczenia oddechowe;

– wskazywanie sposobów wyrażania pozytywnych emocji przez ruch, mowę.

  1. Środki dydaktyczne:

Bajka Z. Staniszewskiej pt. „Taniec złości”, ilustracje do bajki- żaba, wąż, jaszczurki, samochód wyścigowy, złość, radość (smutna i wesoła buźka), papier, farby.

  1. Przebieg zajęć: zajęcia można podzielić na dwie części (wszystko zależy od tego, czy dzieci zdołają wytrzymać jeden ciągły przebieg zajęć)- np. jedną część można przeprowadzić rano, druga przed południem.
  1. Zabawa na powitanie (witamy wszystkich uczestników) „Witaj, Kasiu…”- „Witaj Kasiu (podajemy imię dziecka), witaj Kasiu, Jak się masz, jak się masz. Wszyscy cię lubimy, wszyscy cię lubimy, bądź wśród nas, bądź wśród nas”.

 

  1. Zabawa „Jestem zły, jestem wesoły”- w rytm muzyki o zmiennym tempie i nastroju dzieci tańczą w określony sposób. Gdy dzieci słyszą muzykę smutną i nauczyciel pokazuje smutną buźkę, to wówczas dzieci tańczą z smutną miną, mają napięte mięśnie. Natomiast, gdy dzieci słyszą muzykę wesołą i nauczyciel pokazuje wesołą buźkę, to wówczas dzieci tańczą z wesołą miną, są uśmiechnięte i mięśnie mają rozluźnione.
  2. Rozdanie dzieciom buziek wesołych i smutnych.
  1. Słuchanie inscenizacji bajki Zofii Staniszewskiej „Taniec Złości”. Nauczyciel, w trakcie czytania utworu robi przerwy i pokazuje dzieciom obrazki z postaciami z utworu (które wcześniej przygotował) oraz rozmawia z dziećmi o ich sytuacjach, własnych doświadczeniach. Przedszkolaki pokazują odpowiednią buźkę- próba określenia, czy należy zachowywać się w określony sposób? A może jest inne rozwiązanie?

Treść bajki

– Ale nudno! – westchnął wąż Ziutek i wygodniej ułożył się w łóżku.

W lecznicy leżał już drugi miesiąc. Nie wszystkie węże podczas linienia, gdy zrzucają skórę, trafiają do lecznicy. Ale Ziutkowa skóra – nakrapiana w brązowe ciapki – choć zrobiła się matowa i swędząca, sama nie chciała zejść. A pod spodem rosła już druga w piękne zielone kropki. Ziutek leżał więc zabandażowany po czubek nosa i ziewał. Mógł co prawda czołgać się po pokoju, ale co to za rozrywka. A najgorsze było to, że nawet pani doktor nie wiedziała dokładnie, jak długo potrwa zmiana skóry. Okropność – tak samemu leżeć w ciszy. Ale zaraz, zaraz – do uszu Ziutka dobiegł podejrzany hałas:

– Hopla, hop! – i jasnozielona żaba wskoczyła przez otwarte okno wprost na nocną szafkę. Poprawiła okulary na nosie i wlepiła wypukłe oczy w Ziutka. – O raju! Wyglądasz jak mumia węża! – i roześmiała się wesoło, zaraźliwie.

– Nie jestem żadną mumią, to tylko bandaż – obruszył się Ziutek. – A do lecznicy dobrze wychowane damy wskakują drzwiami, nie oknem.

– Phi, nie jestem dobrze wychowaną damą – gość zeskoczył na podłogę – jestem żaba Julka.

– Fakt, nie jesteś damą. Damy nie miewają takich brzydkich brodawek na plecach i nie mają wypukłych oczu.

– Widzę, że jesteś zły.

– Wcale nie jestem zły! – zasyczał Ziutek.

– Dlaczego na mnie krzyczysz? – zdziwiła się Julka.

– Wcale nie krzyczę, ja tylko sobie syczę trochę głośniej – odburknął z naburmuszoną miną. – Wiem, że to niedobrze się złościć, a ja jestem zawsze grzeczny.

– Jak sobie chcesz. O, jaki fajny samochód! – żaba dostrzegła lśniącą wyścigówkę, stojącą na chodniku. – Mogę się pobawić?

– Mowy nie ma! Nikomu nie pożyczam mojej wyścigówki. Jest bardzo droga i mogłabyś ją popsuć. A poza tym żaby i tak nie potrafią się bawić samochodami.

– No tak – Julce zrobiło się przykro. – A kto tu jeszcze leży? – wskazała na dwa puste łóżka, stojące pod ścianą.

– Jędrek i Kajtek. Jak zwykle poszli do świetlicy, a ja muszę tu leżeć sam. I tak zresztą się do nich nie odzywam.

– Nie odzywasz się? Dlaczego?

– A… bo gadają, że jestem niekoleżeński, ale tak naprawdę to oni są okropni.

– Aha, chyba rozumiem – żaba pogrzebała chwilę w kieszeniach czerwonej sukienki i wyciągnęła farbki. – Zobacz, co wzięłam ze sobą. Może coś namalujemy?

– Czy nie widzisz, niemądry płazie, że jestem zabandażowany? – brązowa głowa Ziutka, aż zrobiła się żółta ze wzburzenia. – Nie mogę malować!

Żaba podeszła bliżej do węża i zaczęła go uważnie oglądać ze wszystkich stron.

– Ho, ho! – mruknęła po chwili tonem naukowca. – Co ja tu widzę?

– Co widzisz? – wąż trochę się zaniepokoił.

– Złość. Wielką, gotującą się Złość. Może moje oczy są wypukłe, ale widzę nimi na wylot: wszystko to, co zwierzęta mają w środku.

– Co?! Nie wierzę!

Gdy jednak żaba z mądrą miną kiwała nad nim głową, Ziutek czuł się coraz bardziej niepewnie.

– Naprawdę potrafisz zobaczyć, co jest wewnątrz mnie?

– Tak. Właśnie dostrzegłam jedno wielkie nieszczęście. To znaczy ogromną, rozłoszczoną Złość. Urosła już tak bardzo, że cała się w tobie dusi, a ty nie pozwalasz jej nawet nosa wyściubić.

– To co mam robić? – Ziutek przestraszył się nie na żarty.

– Wypuść ją z siebie.

– Ale jak?

– Nie wiem. To twoja Złość.

– Hm, hm… A gdybyś tak namalowała ją na moim bandażu? Wtedy mógłbym się jej przyjrzeć.

– Super! – ucieszyła się Julka i zaraz wyciągnęła pędzel.

Z zapałem zabrała się do pracy i po chwili malunek był gotowy. Oj, Złość Ziutka wcale nie była ładna: cała poskręcana w supełki, w fioletowe pasy, z czerwonym nabrzmiałym pyskiem.

– I co? Już? – dopytywał się niecierpliwie pacjent.

– Chwileczkę – Julka machnęła pędzlem, domalowując Złości spore usta, które natychmiast wykrzywiły się w niesmacznym grymasie, wydając z siebie bojowy okrzyk:

– Ła, łaa!

Rysunek zaczął podskakiwać, podrygiwać, warczeć i stroić tak straszliwe miny, że żaba, aż przymknęła oczy z przestrachu. Ale nie Ziutek. O, nie! Ten uśmiechnął się do wyswobodzonej w końcu Złości i zaczął robić takie same przerażające grymasy. A gdy Złość z bandaża zaczęła podskakiwać w rytm dzikiej melodii, Ziutek z miejsca się przyłączył i razem zatańczyli wojenny taniec:

– Ła, ła, ale jestem zła! – wydzierała się Złość.

– Hy, hy, ale jestem zły! – wtórował jej pełznąc na brzuchu wąż, wyginając swe długie ciało w akrobatycznych wygibasach.

– Hopla, hola, ale jestem wesoła! – wyśpiewywała żaba, przytupując na cieniutkich nogach.

I rzeczywiście cieszyła się, bo Złość całkiem wyszła z Ziutka, wykrzyczała się, wyśpiewała, wytańczyła i teraz zmęczona zaczęła zasypiać. A gdy tak drzemała, stawała się coraz mniejsza, mniejsza, aż w końcu ledwo co z niej zostało. Ociupinka. Kruszynka. Zupełnie nieszkodliwa.

– Ojć, zasapałam się – stęknęła Julka i usiadła tak nieszczęśliwie, że prosto na lśniącą wyścigówkę. – O, raju, przepraszam!

– Eee, nie szkodzi – Ziutek się uśmiechnął – ten samochód jest super wytrzymały. Dziesięć takich żab by wytrzymał. I… to ja cię przepraszam.

– Za to, że się rozłościłeś?

– Nie, za to, że wcześniej byłem niemiły dla ciebie.

– Ja się już nie gniewam, tańczący wężu – roześmiała się żaba.

Wtedy do pokoju po cichu wślizgnęły się dwie małe jaszczurki.

– O, Kajtek i Jędrek! – ucieszył się Ziutek i uśmiechnął szeroko: pierwszy raz od wielu dni. – Chcecie się pobawić moim samochodem?

Julka poczekała, aż umilkły zachwycone okrzyki Kajtka i Jędrka, rzuciła krótkie „Cześć” i wyskoczyła przez otwarte okno wprost na trawnik przed lecznicą. Spokojnie wracała do domu. Wiedziała, że wąż, gdy znowu wpadnie w zły humor, będzie umiał już wypuścić swoją Złość na zewnątrz w taki sposób, żeby nikomu nie zrobiła przykrości.”1

  1. Rozmowa z dziećmi, burza mózgów, pytanie twórcze: „Co mogę zrobić, gdy czuję, że wybuchnę złością? Chętne dzieci wypowiadają się na powyższe pytanie, a nauczyciel zapisuje wszystko na dużym arkuszu papieru- np. brystolu.
  2. Rozmowa z dziećmi, burza mózgów, pytanie twórcze: „Co mogę zrobić, gdy czuję, że jestem szczęśliwy? Chętne dzieci wypowiadają się na powyższe pytanie, a nauczyciel zapisuje wszystko na dużym arkuszu papieru- np. brystolu.
  3. Zabawa „Moja gazeta”- dzieci dostają po kawałku gazety. Najpierw nauczyciel i dzieci wydają dźwięki za pomocą gazety- szeleszczą, zgniatają, później tańczą na niej, dmuchamy w gazetę. Następnie dzieci robią kulkę z gazety, następnie prostują- powtarzamy 2 razy. Następnie każdy rwie gazetę na drobne kawałki. Na środek sali wykładamy dużo gazet, tak aby każde dziecko mogło wziąć ile potrzebuje. Gdy gazety są porwane na małe kawałki, wówczas rzucamy się nimi- robimy sztuczny śnieg. Po wspólnej zabawie zachęcamy dzieci do wspólnego sprzątania.
  4. Zabawy twórcze- nauczyciel wspólnie z dziećmi bawi się w zabawy, dzięki którym można odreagować złość- ćwiczenia relaksacyjne, ćwiczenia oddechowe, zabawy ruchowe.
  5. Rozmowy swobodne z dziećmi: „Jak może wyglądać złość, radość?”.
  6. Praca plastyczna- z porwanego papieru dzieci z pomocą nauczyciela próbują stworzyć makiety złości lub radości. Kawałki gazet sklejamy klejem mącznym (klej, który wcześniej przygotował nauczyciel w domu- klej z mąki i wody podgrzewany na gazie). Całość będzie schła kilka dni- po tym czasie dzieci pomalują swoje prace.
  7. Podsumowanie zajęć.

Bibliografia:

  1. Bajka terapeutyczna- Zofia Staniszewska pt. „Taniec złości”, rok publikacji 2008

1 Bajka terapeutyczna- Zofia Staniszewska pt. „Taniec złości”, rok publikacji 2008

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here